
Jako porządny orientofil nabyłem materac wzorowany na japońskich wzorcach, czyli futon. W pełni naturalny, ekologiczny etc i pozbawiony metalu. Sama bawełna.
Śpi się wygodnie i można go składać na pół na czas dnia.
Jedyna wada, to że zdeka przepłaciłem. Co się okazało post factum.
Poszliśmy z Ania obejrzeć wystawe świniaków, mysz i szczurów odbywająca się w ramach dni SGGW. Na dziedzińcu podeszła do nasz pani z ulotkami i pyta sie:
- Co wiecie o GMO?
Ja, będąc zmęczonym po uprzedniowieczornej imprezie integracyjnej i chcąc być asertywnym rzekłem:
- Tak, wiemy dużo. Już podpisaliśmy się kiedyś przeciwko.
Laska na to:
- Jak to? Gdzie? Tu?
Sie okazało, że pani prezentowała afirmacyjne podejście do GMO. Hmm… to był mój pierwszy kontakt z propagandą w tą stronę.
W sumie patrzeć to jej podejście w sprawie GMO, może być analogiczne do mojego w kwestii informatyzacji. Sie człowiek obawia postępu w jednej dziedzinie, a sam tworzy ten postęp w innej. Czyli żegnajcie papierowe formularze tak jak gnijące pomidory.
Spóźniona
relacja z turnieju J&S Cup w Warszawie. Wiekszość zdjęć i opisy zrobiła Ania.
Czytam sobie książkę “Przepływ” pana Mihaly Csikszentmihalyi. W książce opisane są wyniki badań dotyczących przepływu. Przepływ to, w skrócie, proces przynoszący szczęscie :-). Zatem to do czego wszyscy dążymy.
Nie będę streszczał książki, powiem tyle w moim życiu cały czas poszukuję czynności w których można doznać przepływu. Przed lekturą nie zdawałem sobie z tego faktu sprawy. Teraz wiem! Możliwość wystąpienia przepływu warunkowała moje decyzje o wyborze czynności. Czasem nawet rezygnująć z obiektywnych nagród, wybierałem czynności w których można było się “zatopić” i rezygnowałem z tych “nudnych” a obiektywnie owocnych.Po lekturze, wiem jakie są uwarunkowania przepływu i że są niezależne od wykonywanej czynności, nagrody, środowiska etc. Wszystko dzieje się w umyśle. Ha! Zatem przy pewnej dozie dyscypliny da się tym sterować.
Jest jeszcze jedna rzecz na którą autor zwrócił uwagę. W naszych czasach preferowane są czynności utilitarne, przynoszące “zysk”. Zatem bycie amatorem w jakiejś dziedzinie nie jest traktowane poważnie. Albo jesteś “pro” w tym albo to poprostu dziecinada. Mało kto zajmuje się sztuką, filozofowaniem, sportem i innymi czynnościami generującymi przepływ. Miast tego preferowane są bierne rozrywki: TV, kino, literatura etc.
Oto mój nowy rower miejski.
Po tym jak poprzednia ukranina uległa urazowi mechanicznemu i jej renowacja się nie powiodła, zanabyłem ten oto pojazd na giełdzie różności “Olimpia” (siodło pochodzi z poprzedniczki). Cena nabycia pojazdu jest poniżej kosztu biletu miesięcznego ZTM :-). Inwestycja zapowiada się, podobnie jak to było poprzednią ukrainką, być rentowną.