to GMO or not to GMO
Poszliśmy z Ania obejrzeć wystawe świniaków, mysz i szczurów odbywająca się w ramach dni SGGW. Na dziedzińcu podeszła do nasz pani z ulotkami i pyta sie:
- Co wiecie o GMO?
Ja, będąc zmęczonym po uprzedniowieczornej imprezie integracyjnej i chcąc być asertywnym rzekłem:
- Tak, wiemy dużo. Już podpisaliśmy się kiedyś przeciwko.
Laska na to:
- Jak to? Gdzie? Tu?
Sie okazało, że pani prezentowała afirmacyjne podejście do GMO. Hmm… to był mój pierwszy kontakt z propagandą w tą stronę.
W sumie patrzeć to jej podejście w sprawie GMO, może być analogiczne do mojego w kwestii informatyzacji. Sie człowiek obawia postępu w jednej dziedzinie, a sam tworzy ten postęp w innej. Czyli żegnajcie papierowe formularze tak jak gnijące pomidory.