Uważaj na czas!
W weekend przeinstalowałem system na domowym laptopie. Rzadko to robię i warto się pochwalić.
Tym razem zainstalowałem Ubuntu. Taka zmiana po latach użytkowania Debiana ;-). Trzeba przyznać, że twórcy dystrybucji przyłożyli się do roboty. Instalacja poszła z palca, konfiguracja również. Choć nie było to zbyt sportowe, gdyż skorzystałem z plików konfiguracyjnych z poprzedniego systemu :-).
Postanowiłem, że zainstaluje sobie Vmware Server a w nim maszynkę do dewelopmentu. Tak, aby instalacje/deinstalacje baz danych, różnych bibliotek, języków nie paskudziły mi “głównego” systemu. Tak, też i uczyniłem. Pobrałem gotowy obraz Debiana, odpaliłem pod Vmware, skonfigurowałem witualne sieciówki, wyeksportowałem /home z maszyny głównej i się cieszyłem niejednostkową infrastrukturą sieciowa pod palcami
Dziś nadszedł dzień testu bojowego. Wróciłem do zabawy z wiecznie trwającym projektem nowego frameworku webowego napisanego w Common Lispie. No i dupa. Coś nie działa. Nieskończona rekurencja w procesie budowania projektu. Inne zależności ładują się bez problemów! Przepatrzyłem plik z definicją (*.asd) literka po literce i jest OK. Już miałem zgłaszać błąd w implementacji SBCL. Się okazało, że czas na maszynie wirtualnej był nie zsynchronizowany z maszyną główna , co w połączeniu z NFS daje taki rezultat:
$ date Tue Dec 5 21:42:14 CET 2006 $ touch me $ ls -l me -rw-r--r-- 1 rafal rafal 0 2006-12-05 22:15 me $
Kolejna sprawność zdobyta