TajnyMail.com - aktualizacja

2007-01-31, web





Sukces! TajnyMail.com ma prawie 30 użytkowników. Z czego kilku moich testowych :-). Reszta to zapewne czytelnicy tego bloga :-). Sie nie spodziewałem, że ktoś zechce wpisać swój adres email do aplikacji, która nie ma instrukcji obsługi :-).

Dokonałem aktualizacji aplikacji. Dodałem instrukcję na pierwszej stronie. Powinno trochę rozjaśnić cel i zasadę działania. Resztę zmian można zobaczyć w trakcie używania. Zapraszam do eksploracji :-).

Aha.
Nie mam zamiaru wykorzystać wpisanych adresów do rozsyłania spamu. Aplikacja ma charakter edukacyjny, nie jest ukierunkowany na profit

Rocznica

2007-01-30, refleksje



Dziś rocznica wspólnego zamieszkania w prawiewłasnym wielkopłytowym mieszkanku. Dwa lata minęły.

Nowy Wordpress, nowy wygląd

2007-01-28, techniczna

Od teraz ten blog jest serwowany przez Wordpress 2.1. Ma też nowy wygląd wzorowany na basic2col. Chyba zostanę webmasterem :-)

Sterowanie Emacsem z Firefoxa

2007-01-27, hack

Od jakiegoś czasu miałem na tapecie głębsze zapoznanie się z GreaseMonkey. Dla tych co nie wiedzą, jest to takie sprytne rozszerzenie pozwalające na wykonywanie własnych skryptów w JavaScripcie przy oglądaniu stron. Głównym celem tych skryptów jest naprawianie bądź rozszerzanie funkcjonalności używanych aplikacji webowych. Kiedyś użyłem tego rozszerzenie do naprawienia konsoli mojego rutera.

Tym razem postanowiłem ulepszyć swoje środowisko developerskie. Zamarzyła mi się integracja Firefoxa i Emacsa. Miałem dwa pomysły:

  • edycja zawartości pól typu textarea, do sprawnego pisania bloga i maili w gmailu
  • otwieranie plików z szablonami użytych do zbudowania oglądanego ekranu aplikacji (brzmi skomplikowanie)

Opiszę ten pierwszy.

W dokumentacji GreaseMonkey znalazłem możliwość wykonywania zapytań ajaxopodobych. A jakimś przypadkiem wcześniej znalazłem elserv. Jest to serwer HTTP uruchamiany w Emacsie. Zatem mam transport i to mój ulubiony.

Się zacząłęm zastanawiać jakiego to użyć protokołu RPC. Pomysły typu SOAP, XML-RPC odpadają z racji alergii na XML (objawia się tylko w domu :-)). Myślę sobie użyję JSON, jest lekki, przyjemny i działa :-). Na szczęście jest implemetnacja w elispie json.el, więc nie obejdzie się bez pisania kodera/dekodera. Zatem mam wszystko co trzeba. Pozostanie tylko napisać kawałek kodu “kleju”, lepiącego elserv z json.

Poszukując inspiracji w źródłach elserva znalazłem plik o obiecującej nazwie remote.el. Po uruchomieniu go i skierowaniu przeglądarki na podpowiedziany adres, oczom mym ukazał się następujący obrazek:





Sushi, Wazabi. Arigato. ??? :-)

Nic nie zrozumiem po japońsku, ale zrozumiałem po htmlowemu i elispowemu. Jest to prosty formularz, pozwalający przekazywać Emacsowi kod do wykonania. :-). Ha! To jest to! Proste, zawsze działające wołanie po czystym HTTP.

Procesu lepienia nie opiszę. Opiszę za to proces instalacji i użycia w aplikacji Railsowej

Oto co należy zainstalować:

  1. w Firefoxie greasemonkey
  2. w OSie elserv (jest w Debianie)
  3. w Firefoxie emacs-ctrl.user.js
  4. ten fragment kodu emacs-ctrl.el wkleić do swojego .emacs

Po zrestartowaniu Emacs i Firefoxa możemy przystąpić do przystosowania aplikacji:

  1. w pliku
    config/environments/development.rb dodajemy definicję stałej określającą bezwzględną ścieżkę do naszej aplikacji:

       PROJECT_ROOT = '/home/rafal/work/labs.nablaone.net/secmail/'
      

    Nie jest to eleganckie rozwiązanie.

  2. do domyślnego layoutu dodajemy zawartość tego pliku layout.rhtml

Po uruchomieniu aplikacji, na ekranie pojawią się linki otwierające stosowne pliki w Emacsie. Jak w przykładzie:





Jak to działa pozostawiam w gestii czytelnika. Ostrzegam, zawiera małe hack-value.

Oczywiście jestem otwarty na współpracę celem wdrożenia tego mechanizmu w Twojej organizacji ;-)

Niespodzianka

2007-01-24, ogólna

snow@balkony

tajnymail.com

2007-01-20, web



Właśnie zakończyłem pracę nad moją pierwszą, samodzielnie zrobioną aplikację w Railsach. Oto tajnymail.com. Aplikacja, która ma pomóc w uwolnieniu świata od zła jakim jest spam.

Tyle reklamy :-). O źródłach i inspiracjach pisałem już wcześniej, także nie będę się powtarzał. Co mogę stwierdzić po jej zrobieniu:

  • GTD działa i jest praktykowane
  • Zrobienie kompletnej aplikacji wraz z jej umieszczeniem w środowisku produkcyjnym to bardzo dobry pomysł na naukę języka/technologii. Wychodzą, różne rzeczy, które to przy zwykłych= “hellowordach ” nie wychodzą.
  • Ruby to akceptowalny Lisp. Mogę spokojnie polecić osobom mających alergie na PHP,a chcących coś zrobić webowego
  • RubyOnRails to dojrzały i działający framework, który nie ma stromej krzywej uczenia. Czasami przyjęte konwencje mogą być nieintuicyjne (nazwy tabel w liczbie mnogiej)
  • Hosting DreamHost działa i ma w porządku support. Wbrew temu co niektórzy pisują na blogaskach.
  • Deployment aplikacji w Railsach na dreamhoscie jest trochę tricky (dziwne akcje z FastCGI). Może się nie znam na FastCGI
  • procmail to ostre narzędzie, szybko można sobie zapchać skrzynkę :-)
  • GIMP nie taki straszny i można w miarę szybko zrobić sobie ładne logo ;-)
  • IE to słaba przeglądarka nie trzymająca się standardu CSS, aż sie nie chce CSS używać.
  • Webserwisy w formie zwykłych wywołań HTTP są przyjemne i powinny być częściej stosowane.
  • Praca z Emacsem czystym relaksem.

Wniosĸów więcej niż kodu aplikacji ;-)

Po rubinowym romansie, czas wrócić do Lispa.

[reklama] - NoSec

2007-01-17, humor, reklama

Czy Twój e-biznes jest dostatecznie zabezpieczony?

Czy Twoi użytkownicy czują się pewnie, używając Twojego e-commerce?

Martwisz się wysokimi kosztami certyfikatów SSL. Albo w wogóle nie chcesz o tym słyszeć.

Jest na to rada.

Oto NoSec #1 w bezpieczeństwie e-biznesu

Szybko usuwa objawy braku zabezpieczeń. Dostarcza dobrze widoczny symbol bezpieczeństwa.

Dzięki NoSec Twój użytkownik nie będzie musiał błądzić po stronie szukając malutkiej żółtej kłódki. Zobaczy ją od razu i poczuje się bezpiecznie.

Dzięki NoSec kłódka jest dobrze widoczna. Nawet najbardziej przebiegły haker zobaczy ją i odejdzie.

Użyj NoSec już teraz. To okazja. Nie zwlekaj.

Zobacz jakie proste jest użycie NoSec. Po prostu umieść na Swojej stronie ten fragment HTML:

<script
src="http://labs.nablaone.net/fun/n-o-sec.js">
</script>

Jeszcze nie jesteś przekonany.

Zobacz jak NoSec zabezpiecza e-biznes.

Czy nie czujesz się od razu bezpieczniej?

Jeśli zainstalujesz dziś NoSec to dostajesz w prezencie inny innowacyjny produkt. To Aktywator Web2.0.

Dzięki niemu w prosty i szybki sposób Twój e-biznes stanie się znowu trendy.

Zobacz NoSec i Aktywator Web2.0 w akcji

Oba produkty możesz umieścić na swojej stronie już teraz, zupełnie za darmo:

<script
src="http://labs.nablaone.net/fun/n-o-sec.js">
</script>

<script
src="http://labs.nablaone.net/fun/web20.js">
</script>

Uwaga. Oba produkty lepiej działają pod Firefoxem.

Aktualizacja: 2007-01-20

Uprzejmie informuje się, iż właścielem patentu na NoSec jest 40i4.

Spotkanie Railsowe

2007-01-14, refleksje, wydarzenia

Nie będę się rozpisywał. Relacje na blogach netto, ak47 i zdjęcia Wojtka od spinacza.

Pierwsza prezentcja uświadomiła mi po raz kolejny jedną rzecz. Nie ma srebrnych kul. Raily są proste i łatwe w użyciu. Mają intuicyjne API i nie ma za dużo warstw. Natomiast robienie pluginów, dodawanie nowych zachowań robi się jak zwykle. Kolejne własnościowe (dla języka i frameworku) zestawy pojęć i abstrakcji. Jednym słowem rzeźba i długotrwałe nakręcanie umysłu. W tym przypadku myślenia w kategoriach konwencji i konkretyzacji semantyki przez redefinicję czyli resemantyzację :-). Oby tylko to nie doprowadziło do piekła konwencji. Po piekle kodowania wszystkiego, piekle konfiguracji, piekle XML, było by to kolejnie piekiełko IT. Jak to ktoś powiedział, droga do piekła wybrukowana jest dobrymi intencjami.

Druga prezentacja to szok. Nie wiedziałem, że takie coś jak fotka.pl ma taką oglądalność i generuje zysk. W ogóle mało wiem na tematy polsko-internetowo-biznesowe. Nie napiszę nic o treści prezentacji. Sie na tym nie znam. Jedno co mogę powiedzieć, że człowiek dysponował mało marketingowo-wazeliniarsko-ulizaną formą ekspresji. Mówił prosto, rzeczowo i w żołnierskich słowach.

Sie miałem nie rozpisywać :-)
Następne spotkanie 10 lutego. Więcej info na rubyonrails.pl.

Nowy wyznawca GTD

2007-01-10, lifehack



Czytam, a właściwie studiuję książkę z obrazka. Książka jest o prostym i naturalnym sposobie zwiększenia efektywności działań w dobie zadań opartych na wiedzy. Dla tych co chcą się dowiedzieć więcej bez książki, polecam strony: Wikipedia i 43folders.com.

Z jakiś, bliżej nie określonych, intuicyjnych przesłanek, ten sposób zwiększenia efektywności jakoś mi się spodobał. Zaufałem intuicji i postanowiłem spróbować. Mam (może niedługo będzie “miałem”) problem z projektami poza robotą. W robocie jest prosto, jest określony czas, jest ITS, jest marchewka i jest kierownik z batem :-). Zatem całe zarządzanie zadaniami jest poza mną. Gorzej jest z projektami w ramach hobby. Nie mają, żadnych więzów czasowo-budżetowych. Ponadto pomysłów pojawia się dużo, a ciężko z ich zakończeniem. Prawie jak w umyśle adehadowca. Przyszedł czas na zmiany.

Poczytałem trochę o różnych implementacjach systemu GTD. Część blogosfery sceptycznie odnosiła się do palmów, aplikacji WWW czy biurkowych, jako mało elastycznych. Postanowiłem spróbować tradycyjnej formy. Zwykłego notesu i ołówka. Ma to zalety. Mogę używać systemu, nie będąc przy komputerze, mogę zmieniać sposób rejestracji działań w trakcie używania systemu, mogę używać kartek notatnika w sytuacji awaryjnej ;-).



Jest google i nie trzeba nic wymyślać. Znalazłem człowieka hyalineskies.com który opisał swój system. Koleś używa, jak się później dowiedziałem, klasycznych i kultowych notatników firmy Moleskine. Można je kupić w Czułym Barbarzyńcu. Ot taki fetysz GTD :-).

Moja implementacja systemu GTD jest podobna. Nie mam zbioru spraw wejściowych (INBOX). Działania dla zadań określam na bieżąco. Listę następnych działań (NEXT ACTION) zapisuję na kolejnych kartach w ustalonym formacie. Format zawiera datę, nazwę projektu do którego się odnosi zadanie, referencja (strona/pozycja) do poprzedniego działania, znacznik oczekiwania na terminy zewnętrzne, no i treść następnego działania. Działania grupuję kontekstowo @laptop, @dom, @miasto. Każdy kontekst na oddzielnej stronie. W 3/4 notatnika zaczyna się lista projektów np.: remont domowy, blog, etc. Jeden projekt na stronę. Na razie nie mam ustalonego formatu opisu projektu. Na końcu notatnika jest lista zadań/projektów do wykonania w przyszłości. Kolorowe zakładki oznaczają początek listy działań, projektów i zadań na kiedyś.

System wydaje się działać. Nie muszę pamiętać o jakimś zadaniu. Mam ten komfort, że jest ono zapisane i wiem, że ma przydzielone następne działanie. Zadania przybywają i są realizowane. Kobieta zeznała, że jakiś spokojniejszy jestem :-)

Mam jeszcze pewien problem z określeniem “następnego fizycznego działania”. Zdarza się, że wpisuję zamiast tego cel zadania. Dobre określenie tego następnego “małego kroczku” wydaje się esencją GTD.



:-)

Zespół niskiego poziomu e-narcyzmu

2007-01-04, refleksje, web

Zachęcony wpisami tu i tu o nowym gronie, postanowiłem sprawdzić co się święci. Zmienili szatę i pachną webdwazeryzmem i AJAXem :-).

Ale nie o tym chciałem napisać. Co mnie zaskoczyło to liczba galerii gronowych e-narcystów. Jakoś ich sie dużo zrobiło od ostatniej mojej wizyty (??). Co mnie trochę zmartwiło, to fakt, że mam mało zdjęć. Za mało się e-narcyzuję. A jak wiemy e-narcyzm to jeden z podstawowych z elementów webdwazeryzmu, który to ostatnio staram się praktykować. Obecnie mój e-narcyzm objawia się “maniem”: bloga, zdjęć na flickrze, zakładek na delisziusie, filmików na youtube, kont na reddice, mybloglogu, profilu biznesowego na linkedinie i goldenlinie, no i konta gronie. Być może coś jeszcze. Nie pamiętam. Nie nadążam. Nie mam konta na myspejsie, nawet nie znam urla (sic!). Mam zespół niskiego poziomu e-narcyzmu (ZNPEN). Słaby ze mnie webdwazerysta.

Może zamiast brać udział w wyścigu szczurów e-narcystów, zacząć budować im bieżnie?

Jaki jest adres Twojego bloga?

, refleksje, web

Zdaje się, adres bloga staje się współczesną daną teleadresową. Coraz częściej internauci podając kontakt do siebie na forumach, sygnaturkach mail etc, przekazują adres bloga. Mało kto publicznie chwali się swoim e-mailem (takim prawdziwym, bez NOSPAM, WYWALTO etc), jeszcze mniej numerem telefonu, a adres pocztowy to chyba żądni wrażeń podają ;-).

Zatem pytam. Jaki jest adres Twojego bloga? Jak to nie masz? Załóż bloga, miliardy much nie mogą się mylić :-)

Webdwazeryzm atakuje

2007-01-03, reklama, web

W końcu mój znajomy guru e-commerce, słynny webdwazerysta, stały członek zebrać RoR i przyszły pogromca pana Kawasaki, człowiek znany pod ksywą Suler w końcu zaczął pisać bloga suler.org. Wygląd nie powala ;-), ale treść wydaje się ciekawa. Zachęcam do konsumpcji.

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2008 nablaone.net | powered by WordPress with Barecity