Estetyka informatyki 2.0

Mam słabość do japońskiej estetyki. Nie rozumiem tego. Po prostu mi się podoba. Po przestudiowaniu albumu artysty Hokusai postanowiłem poszukać słów, pojęć, teorii, by wzbogacić swój język w tej materii. Znalazłem nazwę. To Wabi Sabi. Estetyka, w której piękne jest to co przemijające, niedokończone, znikome, naturalne.
Najciekawsze jest to, że idea wiki oraz cały ruch agile są przesiąknięte tą estetyką. Patrz tu, tu i w końcu na c2.com.
Być może aby być zgodnym z paradygmatem “agile” trzeba zmienić swoje poczucie piękna. Z trwałego, niezmiennego greckiego idealizmu na wabi-sabi. Być może trzeba będzie porzucić cel tworzenia skończonego dzieła. Być może ten grecki idealizm ma zastosowanie przy tworzeniu mostów, domów, książek. Dzieł inżynierii 1.0. Być może to patrząc kryteriami Wabi-Sabi trzeba poszukiwać piękna tworzonych programów, które to nigdy nie pozostają niezmienne, dokończone. Być może jest to estetyka informatyki 2.0. A być może jestem kolejnym programatorem poszukujących filozoficznych przesłanek do swego wrodzonego lenistwa :-).