Porządki na dysku
Stało się. Nabyłem nowego, właściwie to starego laptopa Dell D400. Teraz mam problem. W jaki sposób utrzymywać spójność katalogów domowych między obecną i nową maszyną. Chciałbym wymiennie ich używać. Poszukam jakiegoś mechanizmu do synchronizacji.
Na początku postanowiłem posprzątać. Zawsze miałem problem z utrzymaniem porządku na dysku. Jak tu podzielić te megabajty danych, tak aby łatwo znaleźć pliki, a z drugiej strony by nie gromadzić śmieci.
Ha! Myślę sobie. Znam lekarstwo na entropię, ale jest ono na radzenie sobie na “brak czasu” i problemy z realizacją zadań. To GTD. Sprawdza się znakomicie. Właściwie to sprawdzało, bo ostatnio nie praktykuję.
Dla przypomnienia, proces:

Tak mnie natchnęło, aby podzielić dane zgodnie z tym diagramem. Zamiast, jak to dotychczas robiłem, tworzyć katalogi z podziałem na rodzaj danych (dokumentacje, źródła, zdjęcia, muzyka etc) zrobić katalogi odpowiadające kontenerom z tego diagramu przepływu (dane wejściowe, bieżąco przetwarzane, referencyjne, śmieci etc). Dane referencyjne podzieliłem pod kontem pochodzenia: własne, publiczne. Głównie ze względu konieczności robienia kopii danych prywatnych. Rzeczy publiczne można pobrać z internetu ponownie, a mojego CV raczej nie :-). Ponadto dane prywatne mogły by być przechowywane na szyfrowanym systemie plików. Ale to już inna bajka.
Jako, żem człek leniwy, pewnie zrobię jakiś skrypt usprawniający proces zarządzania danymi w kontenerach. Automagiczne by, po jakimś czasie, przenosił z katalogu ‘inbox’ do katalogu ‘kiedyś’, czyścił śmietnik, robił kopie zapasowe, etc, etc.
Kolejną rzeczą przydatną w utrzymaniu porządku jest stosowania mechanizmu wersjonowania. Wersjonuję teraz wszystko: domowe projekciki, drobne skrypty, konfigurację emacsa. dane kontaktowe etc. Koniec z katalogami -old, -old-old etc. Do wersjonowania używam Mercuriala. Pomijając całą propagandę z rozproszonymi systemami wersji, ma niewątpliwą zaletę w porównaniu do cvs/svn. Mianowicie, repozytorium utrzymywane jest w tym samym co katalog roboczy. W przypadku cvs/svn trzeba mieć miejsce na repozytorium i na katalog roboczy. Niby mała różnica, ale przy wdrożeniu wersjonowania jest o jedną decyzję mniej i przez co jest łatwiej się przemóc :-).
Do Przechowywania informacji tekstowych zamierzam użyć, rekomendowanego przez kolegów z pracy, org-mode’a. Pierwsze wrażenie pozytywne, dokumentacja jest na wysokim poziomie.
A jeśli o chodzi o synchronizację danych to na początek wypróbuje unisona.
Zobaczymy. Pewnie znowu wciągnie mnie zabawa z narzędziami i odciągnie od “prawdziwych” wyzwań :-).
