Krajowi socjaliści, ci bardziej narodowi, proponują karanie obywateli za brak objawów patriotyzmu. Ma być karane niewywieszanie flagi państwowej w święta rządowe znawe narodowymi. Ma to ponoć być remedium na niedawno podpisany akt poddaństwa (federacja z UE). Efekt jak to zwykle bywa, będzie odwrotny. Będzie jak za komuny. Sierp się rozpisał na ten temat. Polecam.
Polacy od 200 lat są mentalnie uszkodzeni. Żyją w permanentnej niewoli. Było pare lat wolności od pana za Buga, było nieźle. Teraz zmiana na pana zza Odry. Bez łańcucha jakoś cieżko żyć. Może się to zmieni jak w szkołach porzucą lektury ku pokrzepieniu serc czy o nieudacznikach idealistach. Tzn ogólne wychwalające porażki i indukujące stan zagrożenia. Porzucą na rzecz powieści o ludziach mających cel w życiu i osiągających go i umiejących z tym żyć. Zapewne te drugie dla elyt będą nieciekawe, a dla polytyków nieużyteczne. Bez strachu nie ma jak rządzić.
Do panów socjalistów. W czasie pokoju i niepodległości patriotyzm buduje się przez nie przeszkadzanie obywatelom w bogaceniu się. Ludzie sami będą wywieszać flagi, gdy Szwajcarzy zaczną brać kredyty w PLN. Pałką to się wychowuje niewolników.
być kreatywne, aby można balansować na krawędzi znudzenia/ekscytacji
pochłaniać świadomość, aby czas miło mijał,
mieć dużo stopni swobody działania, aby nie dało się niczego skończyć,
wspierać konsumeryzm, aby być prospołeczne (płacić VAT i cło),
być gadżetowe, aby wzbudzać zgorszenie wydanymi kiloPLN’ami,
być łatwo interpretowane przez ludzi, aby miało pozytywne sprzężenie zwrotne,
być w miarę unikalne w kręgu znajomych, aby uniknąć konkurencji (na bezrybiu i rak ryba),
Jakby nie patrzeć, najlepszym hobby jest programowanie :-). A co w sytuacji, gdy robi się to za dnia i nie chce się ulec wyjałowieniu? Trzeba przecież stosować trójpolówkę umysłową: praca-hobby-rodzina. Pozostaje nam fotografia (hmmm zdjęcia robi każdy), gra na gitarze (hmmm trzeba umieć), pieczenie chleba (hmmm trzeba mieć cierpliwość). Wymyśliłem więc produkowanie minimalnego techno (ala Tresor). I to bez użycia komputera, aby wzbogacić doświadczenia cielesne.
Ha! Coś się rusza w kraju! Miłośnicy wolności się organizują. Na razie w formie zdecentralizowanej antypartii. Co za jakiś czas przekształcić się może w regularny ruch. Pierwsza zasada partii brzmi “DO talk about libertarian antiparty” :-). Szczegóły na forum libertarian.
Odkryłem, że mam wymienioną w tytule przypadłość. Jako, że ją odkryłem postanowiłem nazwać :-).
Od jakiegoś czasu bawię się w robienie muzyki na Korgu ESX-1. Jest to takie urządznie, w którym można programować kolejność odtwarzanych dźwięków, okrasić je efektami, etc etc. Jednym słowem elektroniczna zabawa z muzyką. Może kiedyś efekty umieszczę na blogu.
Wracając do tematu. Łapię się wielokrotnie na wyuczonym przy komputerze sposobie pracy. A mianowicie na jednowątkowym sterowaniu, wybieram funkcję urządzenia i ją włączam (naciskam, zmieniam wartość, etc). Potem następną i tak w kółko, jedna za drugą. Tak jak w komputerze, najpierw wybieram muzykę, włączam, przewijam, ściszam, wybieram stronę o artyście, przewijam ją etc etc. W komputerze nie da się regulować glośności, przewijać utwórów i przeglądać strony jednocześnie. Bawiąc się Korgiem odkryłem że się da, że mogę użyć drugiej ręki i wszystkichpalców. Odkryłem, że mogę równocześnie naciskać klawisze, które wydawało by się nie mogą razem działać. Słowem odkryłem na nowo sterowanie wielowątkowe. Ograniczone jedynie dostępnością kończyn i palców :-).
Teraz nie pozostaje nic innego tylko zrobić stronę/forum, przylobbować w rządzie i dostać dodacje na dalsze badania :-).