nablaone.net: blog | zdjęcia | nasi-fachowcy.net

Social Lending w serwisie Allegro - Zero Procent

2009-07-20, ogólna

Jakiś czas temu kupiłem urządzenie X na allegro. Cena była atrakcyjna. 80% nówki z niemieckiego sklepu. Jakieś 50% nówki z polskiego. Słowem okazja. Sprzedawca przez telefon był OK. Zrobiłem przelew, podałem dane i czekam na przesyłkę. Nie zmartwiło mnie, że nie przyszła po tygodniu. Cóż mieszkając w Warszawie, gdzie wszystko jest blisko i widać nowoczesność i dobrobyt, poczta polska ma problemy z wydajnością. Jakoś nie mogą dojść do wniosku, że papierki, stempelki, pisanie odręczne sprawdzało się dobrze, ale dziesiątki lat temu. A nie dziś, w dobie zakupów on-line i boskiego łebdwazero. Po dziesięciu dniach zatroskałem się o przesyłkę. Sprzedawca też był zatroskany. Się na pocztę pofatygował, celem złożenia reklamacji. Po 3 tygodniach wysłał SMS’a, że odda kasę, nie czekając na rozstrzygnięcie reklamacji. Kasę oddał w 2 transzach. Minął miesiąc. Dałem komcia. Pozytywny, rzecz jasna, człowiekowi za dobry kontakt i negatywa poczcie za zagubienie przesyłki.

Wszystko było by OK. Gdyby… Gdyby nie donos innego allegrowicza. Donosiciel uświadomił mnie o nowej usłudze allegro. “Nieświadomy Social Lending”. Wystawiasz przedmiot, którego nie masz. Dajesz atrakcyjny opis i cenę. Ktoś kupuje. Ty nie wysyłasz. Po jakimś czasie mówisz, że wsiąkło na poczcie. Po jakimś czasie oddajesz kasę. Wszyscy są zadowoleni. Niedoszły kupiec, bo odzyskał kasę, ty bo miałeś ją przez jakiś czas, a poczta bo nie zmienia się opinia o niej.

Całą tą idylle psuję jakiś nadgorliwy allegrowicz. “Ignorance is bliss” mawiają. Wniosek. Nigdy nie czytać maili od nieznanych allegrowiczów!

Javarsovia i libertarianizm

2009-07-05, ciekawe, libertas, wydarzenia

W sobotę byłem na kolejnej konferencji Javarsowia. Jak nazwa mówi konferencja odbywała się w Warszawie. Skusiła mnie bliska odległość, brak pomysłu na sobote i obecność ludzi z pracy. Cóż, po raz kolejny przekonałem się, że formuła wykładów to nie jest to, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy. Dyskusje w małym gronie, takie jak miały miejsce w tydzień wcześniej w Gdańsku, były znacznie bardziej ciekawe i pouczające. Można by pójść dalej i zorganizować zajęcia w starożytnym stylu, gdzie ekspert by zadawał pytania zebranym. Ciekawie, też mogła by wyglądać dyskusja fascynatów, w której ktoś zostawał by adwokatem diabła i musiałby by przyjąć przeciwny pogląd i go bronić.

Tyle o konferencji. Na konferencji spotkałem człowieka, który skusił się na zestaw Libertariański Zestaw Startowy. W trakcie rozmowy na tematy społenczo-polityczne, rozmowa o javie była by zbyt oczywista. Człowiek zdradził mi, że ma zamiar obdarowywać znajomych kopią Atlasa Zbuntowanego celem propagacji idei wolnościowych, kapitalizmu (w pierwotnym znaczeniu tego słowa) i indywidualizmu. Kolega z pracy, już tak zrobił. Sam kiedyś o tym myślałem. Indukcja! Może by tak założyć fundację? Bynajmniej nie w celu wzajemnego podtrzymywania się na duchu i potwierdzania prawdziwości własnych poglądów. Raczej ze względów ekonomicznych. Być może udało by się uzyskać upust na książki, kupując hurtem. Możne by też się udało uzyskać status organizacji pożytku publicznego i pozyskać zwrot z rabunku (podatku).

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2010 nablaone.net | powered by WordPress with Barecity