Javarsovia i libertarianizm
W sobotę byłem na kolejnej konferencji Javarsowia. Jak nazwa mówi konferencja odbywała się w Warszawie. Skusiła mnie bliska odległość, brak pomysłu na sobote i obecność ludzi z pracy. Cóż, po raz kolejny przekonałem się, że formuła wykładów to nie jest to, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy. Dyskusje w małym gronie, takie jak miały miejsce w tydzień wcześniej w Gdańsku, były znacznie bardziej ciekawe i pouczające. Można by pójść dalej i zorganizować zajęcia w starożytnym stylu, gdzie ekspert by zadawał pytania zebranym. Ciekawie, też mogła by wyglądać dyskusja fascynatów, w której ktoś zostawał by adwokatem diabła i musiałby by przyjąć przeciwny pogląd i go bronić.
Tyle o konferencji. Na konferencji spotkałem człowieka, który skusił się na zestaw Libertariański Zestaw Startowy. W trakcie rozmowy na tematy społenczo-polityczne, rozmowa o javie była by zbyt oczywista. Człowiek zdradził mi, że ma zamiar obdarowywać znajomych kopią Atlasa Zbuntowanego celem propagacji idei wolnościowych, kapitalizmu (w pierwotnym znaczeniu tego słowa) i indywidualizmu. Kolega z pracy, już tak zrobił. Sam kiedyś o tym myślałem. Indukcja! Może by tak założyć fundację? Bynajmniej nie w celu wzajemnego podtrzymywania się na duchu i potwierdzania prawdziwości własnych poglądów. Raczej ze względów ekonomicznych. Być może udało by się uzyskać upust na książki, kupując hurtem. Możne by też się udało uzyskać status organizacji pożytku publicznego i pozyskać zwrot z rabunku (podatku).