nablaone.net: blog | zdjęcia | nasi-fachowcy.net

Jak odświeżyć kanapę motocykla

2009-10-08, moto

Kupując używany motocykl często kanapa jest w złym stanie. Obszycie jest podarte i gąbka wystaje. Można z tym jeździć. Niestety woda w wsiąka do środka, a przy siadaniu wysiąka w portki :-). Poza tym wygląda to źle. Można zalepić duct tapem. Taśma ma tę wadę, że potrafi się odlepić od siedzienia i przylepić do portek. Jakby nie kombinować najlepiej jest wymienić poszycie. Można dać tapicerowi motocyklowemu, można dać tapicerowi meblowemu (jak się zgodzi). Można też zrobić samemu :-).

Oto potrzebne narzędzia do samodzielnej wymiany poszycia:

  • skrętak płaski: ~10PLN,
  • kombinerki: ~10PLN,
  • zszywacz + zszywki: 30-50PLN,
  • skaj w stosownym rozmiarze i kolorze: 25PLN/mb,
  • piwo: 3-10PLN,
  • 2 ręce i palce: bezcenne,

Procedura:

  1. Demontujemy siedzenie.
  2. Mierzymy długość i jego szerokość obszycia kanapy. Wymiary mnożymy przez 2 i jedziemy na Powązkowska do sklepu z materiałami obiciowymi.
  3. Przy pomocy śrubokręta i kombinerek wyjmujemy wszystkie wszywki. Wybieramy jedną wszywkę, taką najładniejszą i jedziemy do sklepu i kupujemy zszywacz + paczkę wszywek podobnych do tej wybranej.
  4. Stare poszycie kładziemy na skaju i obrysowujemy je i wycinamy. Dają margines + 5cm.
  5. Przykładamy wycięty kawałek do siedzenie i zszywamy kilkoma zszywkami tak, taka przymiarka.
  6. Otwieramy piwo.
  7. Naciągamy skaj i dajemy zszywkę. Najlepiej zacząć od tyłu siedzenia.
  8. Patrzymy czy nowe obicie jest obciągnięte w stopniu akceptowalnym. Jeśli nie to bierzemy łyk piwka i idziemy do punktu 7.
  9. Cieszymy się siedzeniem!

Piwo jest istotne z następujących powodów:

  • zmniejsza stres, tu związany z działalnością w nowej domenie,
  • wyłącza umysł inżynierski, skłonny do automatyzacji żmudnych, powtarzalnych czynności,
  • czyni ruchy płynniejszymi (bardzo subiektywne odczucie),
  • jak się nie uda ładnie obszyć, zawsze można złożyć to na upojenie :-).

Ja niestety zapomniałem o tym kluczowym elemencie i wieczór tapicerski był nerwowy, pełen werbalnej autoagresji ;-).

Oto siedzenie po jakimś czasie używania:

Skuteromania mnie dopadła

2009-10-03, moto

Kiedyś o skuterach myślałem tak:

Pojechałem na wakacje na Kretę i mi się odmieniło :-). Zwiedzanie wyspy jednośladem sama przyjemność. Policja nie wymusza zakładania kasków. Można sobie lajtowo pojeździć drogami wzdłuż brzegu morza i rozkoszować się wiatrem, słońcem jak i zapachami, znanymi w kraju jedynie z kwiaciarni :-).

Po wyspie jeździliśmy w sumie 4 różnymi skuterami. Wrodzone skąpstwo i awarie przyczyniły się do takiego zróżnicowania.

Na początek wzieliśmy mocno używanego Peugota (dwusów 75cc). Miał najlepszy stosunek wielkości do ceny :-)

Skuter był fajny. Duży, wygodny. W schowku pod siedzieniem mieściły się dwa kaski. Słowem wygoda. Wszystko było OK, dopóki nie pojechaliśmy do innego miasta (Agios Nikolaos). Na górskich serpentynach, pod górkę zdychał. Prędkość spadała do 30km/h. Rzeczywista była mniejsza. Licznik zawyżał.

Następnego dnia wymieniliśmy mułka na coś mocniejszego. Oczywiście z dopłatą. Tym razem wzieliśmy największy skuter jaki był w ofercie. Była to Honda z silnikiem 250ccm.

Zachowywała się jak prawdziwy motocykl. Pojechaliśmy do groty Zeusa (jednej z dwóch :-), przy okazji zwiedzając płaskowyż Lasithi. Honda spokojnie ciągneła 60km/h pod 10% wzniesienia. Na autostradzie utrzymanie prędkości 80km/h nie było problemem. Przy większych prędkościach robiło się bardzo nie miło z racji wiatru. Ubranie mieliśmy raczej plażowe niż motocyklowe. Brak stosownego stroju dał się we znaki w trakcie wycieczki do Rethymnonu (120km w jedną stronę). Ciało przewiane nie było w stanie się zrelaksować.

Honda miała wadę. Dziwnie się zachowywała w zakrętach i wzdłużnych przeszkodach na asfalcie. Na początku myślałem, że to kwestia konstrukcji skutera. Długi pojazd z silnikiem na wahaczu, może się zachowywać dziwnie (ciągnący tył). Po oględzinach na parkingu okazało się, że tylne koło miało luz. W wypożyczalni skuter został wymieniony na nowy.

Skuterem nr 3 została nowiutka Gilerka 125 (4suw).

Gilerka okazała się żyletką. Krótka, twarda i szybko się wkręcała w obroty. Idealny skuter na miasto. Skuterkiem pojechaliśmy na południe wyspy, jakieś 70km. Z czego połowa niekończącą się serpentyną, a druga część płaską drogą. Tyłki bolały po wyprawie.

Na tym skuterze skończyła się nam przygoda z wypożyczalnią Hermes z miasta Malia. Na dwa ostatnie dni plan wypoczynkowy był inny. Niestety pogoda przez kilka dni była słaba ( jak na tutejsze warunki) i wycieczka na Santorini nie udała się. Ludzie wykupili wszystkie miejsca. Chcąc pojechać na mniej zatłoczoną plażę pożyczyliśmy skuter Piaggio Typhoon. Tym razem była to klasyczna pierdziawka 50ccm. Mułkus Vulgaris

Mułek pierdział, śmierdział jak smażalnia rybna, ale na plażę dojechał :-).

Udało mi się przekonać Anię do samodzielnej jazdy. Trik był prosty. Dałem jej potrzymać gaz jak siedziała z tyłu. Jak tylko spróbowała, od razu chciała jeździć. Pojechaliśmy na parking przy ruinach. O godzinie 18 nie było tam żadnych pojazdów. Byli za to faceci ze swoimi kobietami uczący je jeździć. Gdzie by nie pojechać ludzie są tacy sami. Ania zrobiła kilka kółek, podekscytowana i szczęśliwa. Potem wróciliśmy do hotelu.

Po bolesnym powrocie do kraju, ciemnym i zimnym postanowiłem kupić mułka 50ccm, tak aby Ania mogła na nim śmigać. Znalazłem taniego i z Warszawy. Piaggio Typhoon 50ccm.

Cena nie zrobiła cudu. Zgodnie z maksymą “you get what you paid for” skuterek jest lekko zużyty. O ile nieatrakcyjny wygląd jest dla mnie zaletą, to zużycie silnika już nie. Zaprzyjaźniony mechanik/konstruktor amator Arbiter ukazał mym oczom owe zużycie. A mogłem nie patrzeć :-).

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2010 nablaone.net | powered by WordPress with Barecity