Przyszła jesień. Wróciłem do jesiennych aktywności. Łóżko, herbata, koc, ksiażka. Wróciłem do odłożonej na “później” książki o typografii Elementarz stylu w typografii pana Robert Bringhursta . Przestać czytać nie mogę. Raczej chłonąć, bo książka jest wybitna pod wieloma względami: treści, języka, składu. Dobra, piękna, prawdziwa.
Cytat z fragmentu o składzie komputerowym:
Ekran naśladuje niebo, nie ziemię. Bombarduje wzrok światłem, zamiast czekać na spojrzenie i odpłacać za nie widokiem. Nie jest jednocześnie spokojny i pełen życia, jak ma to miejsce w przypadku pola pełnego kwiatów, twarzy zamyślonego człowieka , czy też dobrze wykonanej typograficznie strony. Z ekranu czytamy w taki sam sposób, w jaki czytamy z nieba — szybko ogarniając wzrokiem jego połacie, odgadując pogodę ze zmiennych kształtów chmur lub, jak astronomowie, patrząc na powiększone fragmenty, przyglądając się szczegółom. Szukamy w nim raczej wskazówek i objawień niż mądrości. To czyni z niego atrakcyjną przestrzeń do składowania poszatkowanych informacji, takich jak nazwy, daty, sygnatury biblioteczne — ale nie sprawia, że staje się on dobrym miejscem na przemyślany tekst.
Oczy bolą jak patrze jak ten cytat wygląda na blogu.
W sobotę byłem na kolejnej konferencji Javarsowia. Jak nazwa mówi konferencja odbywała się w Warszawie. Skusiła mnie bliska odległość, brak pomysłu na sobote i obecność ludzi z pracy. Cóż, po raz kolejny przekonałem się, że formuła wykładów to nie jest to, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy. Dyskusje w małym gronie, takie jak miały miejsce w tydzień wcześniej w Gdańsku, były znacznie bardziej ciekawe i pouczające. Można by pójść dalej i zorganizować zajęcia w starożytnym stylu, gdzie ekspert by zadawał pytania zebranym. Ciekawie, też mogła by wyglądać dyskusja fascynatów, w której ktoś zostawał by adwokatem diabła i musiałby by przyjąć przeciwny pogląd i go bronić.
Tyle o konferencji. Na konferencji spotkałem człowieka, który skusił się na zestaw Libertariański Zestaw Startowy. W trakcie rozmowy na tematy społenczo-polityczne, rozmowa o javie była by zbyt oczywista. Człowiek zdradził mi, że ma zamiar obdarowywać znajomych kopią Atlasa Zbuntowanego celem propagacji idei wolnościowych, kapitalizmu (w pierwotnym znaczeniu tego słowa) i indywidualizmu. Kolega z pracy, już tak zrobił. Sam kiedyś o tym myślałem. Indukcja! Może by tak założyć fundację? Bynajmniej nie w celu wzajemnego podtrzymywania się na duchu i potwierdzania prawdziwości własnych poglądów. Raczej ze względów ekonomicznych. Być może udało by się uzyskać upust na książki, kupując hurtem. Możne by też się udało uzyskać status organizacji pożytku publicznego i pozyskać zwrot z rabunku (podatku).
Kilka zdjęć z Targów Urządzeń Rozrywkowych które odbyły się w poprzednim tygodniu Warszawie. Targi widać było, że są niszowe. Mało było osób zwiedzających. A w sumie było warto. Za cenę biletu (12PLN) można było poużywać różnych zabawek, na które to byłoby szkoda pieniędzy w warunkach komercyjnych :-).