GUS co jakiś czas podaje jaką mamy w kraju inflację. Wskaźnik ten liczony jest na podstawie wzrostu cen z wybranego garnituru produktów (CPI). Poszczególne grupy towarów wchodzą do wskaźnika z różną wagą. Wagi są dobierane na podstawie badań statystycznych. Zatem wskaźnik jest dobry, ale dla statystycznego Polaka, który to ma statystycznie jedno jądro i jedną pierś. W życiu takiego człowieka nie spotkałem, a wskaźnik inflacji bazujący na nim mam zaakceptować. Hmmm…
Za to inna instytucja państwowa podaje ciekawą informację, pozwalającą określić jakim dobrem rzadkim jest nasza zarobiona złotówka. Na mój chłopski rozum, im coś jest bardziej rzadkie, tym bardziej wartościowe. Na stronie Podaż pieniądza M3 i czynniki jego kreacji można zobaczyć ile NBP “wytworzyło” w poszczególnych miesiącach.
Kiedyś aby wytworzyć pieniądz, trzeba było wykopać rudę szlachetnego metalu, wytopić ją i wybić monetę. Jeszcze niedawno trzeba było wydrukować stosowną ilość banknotów. Dziś w dobie informatyzacji, operacja kreacji pieniądza jest niezwykle tania i wystarczy wykonać stosowne zapytanie SQL. Coś jak to:
update account set amount = amount * 1.2 where name = 'NBP';
Tak wygląda ilość PLNów w poszczególnych latach:

A tak przyrost procentowy:

Jak widać gołym okiem. W ostatnich latach procenty nie są jednoliczbowe. Widać Pan administrator bazy danych NBP, lubuje się we wcześniej podanym zapytaniu. Dla niego
, a dla nas
.
Zakładając, że podane przyrosty naprawdę odzwierciedlają spadek wartości pieniądza, można określić ile jest warta dzisiejsza złotówka w porównaniu do złotówki z przeszłości. Weźmy na ten przykład złotówkę z 2000 roku. Złotówka zarobiona wtedy warta jest dziś:
Nic tylko żyć wedle przysłowia “oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”.