nablaone.net: blog | zdjęcia | nasi-fachowcy.net

Cooluary v2 - Gdańsk

2009-06-29, common-lisp, hack, lifehack

Byłem na Cooluarach i było fajnie :-).

Nie pisałem na tym blogu o sprawach około-pracowych. Czas na zmiany. Być może trzeba będzie zmienić podtytuł bloga, na “mało intymny” :-)

Jakoś tak się stało, że unikam konferencji technologicznych. Nie widzę sensu słuchać prezentacji o kolejnej srebrnej kuli, która to uczyni klienta szczęśliwym, a mnie bogatym. Nie wiem, czy wszystkie konferencje tak wyglądają, ale z tego co się zdążyłem zorientować (patrząc na agendy) to większość tak wygląda. Ot współczesna forma sprzedaży wszystko-leczącego oleju z węży dla ludzi z dużym IQ. Poza tym zawsze miałem wrażenie, że taka forma na praktykowanie społecznego dowodu słuszności. Grupa myśli jak ja, wiec to musi być prawda.

Sceptycyzm swój czasem trzeba weryfikować. Trzeba sprawdzać przesłanki. Się natrafiła okazja. Dyrekcja postanowiła wysłać mnie na Cooluary. Tak konferencja która nie jest konferencją, a raczej zjazdem developerów. Jako, że było to w Gdańsku, a i czasem trzeba wyskoczyć ze “strefy komfortowej” nie oponowałem.

Formuła imprezy była intrygująca. Zamiast wykładów, (jeden się stresuje, reszta ziewa, albo czeka na obiad), były grupy dyskusyjne z moderatorem, czy raczej inicjatorem. Czyli bardziej bezpośrednia “horyzontalna” forma komunikacji. Tematy dyskusji były dowolne, (pomijając dwa narzucone przez sponsora). Uczestnicy mogli zgłaszać swoje tematy, które następnie były grupowane i przypisywane do konkretnego pokoju i godziny. Dyskusje odbywały się w 4 pokojach równocześnie w pięciu sesjach.

Zaproponowałem dwa tematy “Clojure - Lisp dla mas”, i “Java - współczesny Cobol“. Dodatkowo miałem pociągnąć jeden z tematów sponsorskich, trochę to ograniczyło moją możliwość uczestnictwa w innych sesjach, a szkoda, bo było parę ciekawych.

Krótki przegląd sesji:

  1. Git - czyli o rozproszonych systemach wersji. Powiem tyle, widać ruch w korporacjach. Lud zaczyna używać i przy następnych awansach programatorów git ma szansę stać się standardem korporacyjnym. Oczywiście jeśli nie wyprzedzi go w tym Mercurial.
  2. Clojure - widać, że jest zainteresowanie. Nie wiem czy wynika to z bieżącego hype’u na języki dynamiczne. Być może. Lispowców tam nie spotkałem, także o common-lisp/scheme vs clojure nie można było podyskutować. Miło było poznać java-sceptyków.
  3. Przeglądy kodu - ciekawa dyskusja, wcześniej nie przykładałem do tego tematu większej roli. Z pomocą nowego narzędzia Atlasiania, można wspomóc proces przeglądu kodu i to nie tylko w tym krytykanckim-audytorskim aspekcie, ale również jako metodą przekazywania wiedzy. Rzecz ciekawa.
  4. Obsługa sytuacje wyjątkowych - nic ciekawego, zdradziłem kto zabił w ciągu 5 minut. Widać było (po frekwencji), że dyskusja o wydajności była ciekawsza, notabene sam chciałem się tam ewakuować, bo temat ciekawszy, bardziej dynamiczny i wieloaspektowy :-)
  5. “Java - współczesny Cobol” połączone z tematem o śmierci Javy. Zebrali się głównie weterani, sądząc po zmarszczkach :-). Wniosek był pocieszający, nie widać konkurencyjnej rewolucyjnej nowej technologii która miała by się rozlać na biznes.

Dzień drugi był bardziej tradycyjny, wykład + warsztaty. Wykład był o pracy jaką znam, bo prowadził go dyrektor działu w którym pracuje. Nie wiem czy do wszystkich trafi pragmatyczne podejście. Nie wiem na ile ludzie umieją się odciąć od profesjonalnie wyglądających produktów architektów astronautów.

Po wykładzie odbywały się warsztaty. Nie było to warsztaty sensu stricte. Raczej pokaz na żywo pewnych możliwości języków. Mówię języków gdyż na takie wykłady poszedłem. Pokazy narzędzi mniej mnie interesują. Było o zupełnie innych dwóch językach.

Na początku o Groovy’m, który to kiedyś mi się nie spodobał, gdyż pochodzi ze stajni przeinżynierowanych projektów. Obiektywnie patrząc, jest to rozsądne narzędzie dla osób nie Unixowych, które chcą pisać krótkie często jednorazowe skrypty rozwiązujące nie-cierpiące zwłoki zadania.

Potem było o Scali. Dziwny ten język. Takie wymieszanie Javy z językami funkcyjnymi. Nie przypadł mi do gustu. Może dla tego, że nie jestem fanem statycznego typowania.

Reasumując było ciekawie. Dyskusje ogólniejsze (procesowe) wydały mi się ciekawsze. Być może dlatego, że o konkretach (języki, produkty) ciężko się dyskutuje, bez wiedzy. Ciekaw jestem kiedy pojawią pomysł zaproszenia do dyskusji interdyscyplinarnych. Przykładowo “Bauhaus vs Wabi-Sabi w architekturze systemów” mógłby być tematem ciekawym. Myślę, że architekci, developerzy i filozofowie znaleźli by spólny język. Pojęcia piękna, prawdy i dobra występują we wymienionych dziedzinach.

Budka z …… kredytami

2009-03-02, lifehack



Nowa usługa wychodzi na ulice. Signum temporis.

SpeedReader - szybkie czytanie

2009-01-20, lifehack

SpeedReader to prosta aplikacja do szybkiego czytania tekstu. Po wkejeniu tekstu i klinkięciu “Start” podświetla kolejne wyrazy w stałym, ustalonym tempie. Można również zobaczyć jak czytają rekordziści np. w 3800 słów na minutę (sic!)

Inspiracją pochodzi z ksiażki Podręcznik szybkiego czytania T. Buzana, którą to zamierzam przeczytać :-).

bieda-ambi-light

2008-03-14, diy, lifehack





Pomysł znaleziony kiedyś w internecie. Źródła niestety nie pamiętam.

implementacja

Bieda-magnetowid

2008-01-22, hack, lifehack — Tagi: , , ,

Na antypodach dobywa się AustralianOpen. Z racji nowych obowiązków około-korporacyjnych luba nie może oglądać meczy na żywo. Wyszło na to (sam się wkopałem), że te będę nagrywał je na komputerze. Co nie jest rzeczą przyjemną, bo konfiguracja video w Linuxie nie należy do prostych i ciekawych zadań (PixelView PlayTV Pro a Ubuntu).

Na pierwszy rzut poszedł mytvtv. Jest to kombajn robiący z komputera pod Linuxem cyfrowy magnetowid (TIVO). Soft jest niemiłosiernie rozbudowany i co za tym idzie rozwiązywanie problemów jest na podobnym poziomie złożoności. Po paru godzinach walki, przyszedł czas na apt-get remove i po mythtv.

W drugim podejściu postanowiłem poszukać czegoś uruchamianego z linii komend. I znalazłem to How to record tv from command line (without mythtv). Jak trwoga to do mplayera :-)

Oto moja wersja skrytpu:

#!/bin/sh
# record.sh
SEQ=9
DURATION=3600
CHANNEL=23
video="-ovc xvid -xvidencopts bitrate=800"
audio="-oac lavc  "
video="-ovc lavc -lavcopts vcodec=msmpeg4:vbitrate=1800:vhq:keyint=250"
tv="driver=v4l2:device=/dev/video0:channel=$CHANNEL:forceaudio:norm=PAL:chanlist=europe-west:alsa:adevice=hw.0,0:immediatemode=0" 

for i in `seq $SEQ` ; do
    FILE=out/`date +%F_%T`.avi
    mencoder -quiet tv:// -tv $tv $video $audio -endpos $DURATION -sws 1 -o $FILE
done

Uruchamiam go za pomocą polecania at:

rafal@delta:~/work/movie$ at 03:00
warning: commands will be executed using /bin/sh
at> ./record.sh
at> 
job 8 at Wed Jan 23 03:00:00 2008

Teraz pozostaje wymyślić jak zautomatyzować przekazywanie filmów żonie kolegi, która ma podobny problem. Ehh gigabitowy internet by się przydał.

9999% zysku przez zimę

2008-01-13, Finanse, lifehack, pieniądz




Można tak. Wystarczy kupić tak oto zmielone banknoty i w długie zimowe wieczory je złożyć :-). Lepsze rady dotyczące finansów osobistych są na planecie money. W szczególności polecam lekturę bloga dwagrosze.

Efekt n-k

2008-01-09, libertas, lifehack, web

Podśmiewywałem się się z serwisu nasza-klasa.pl, że powinno się to nazywać raczej nasza-cela.pl. Nawet miałem zamiar takie coś zrobić. Jakoś nie pałam sympatią do instytucji szkoły.

Kolega z pracy znalazł takie coś:




oraz serwis http://www.nasza-cela.prv.pl.

Ciężko wymyśleć coś nowego w Internecie. Jak już przyjdzie do głowy to trzeba robić i się nie zastanawiać. Screw it. Let’s do it! jak mawia pewnien bogaty człowiek.

A komu jest bliski cytat:

I have never let my schooling interfere with my education.
Mark Twain

polecam, tę oto prezentacje Sir Ken Robinson: Do schools kill creativity?. Uwaga, Sir mówi w dynamicznym angielskim brytyjskim :-).

PS.
Każdy wpis musi być około wolnościowy :-). Co myślę o o dowodach.

Specjalne podziękowania dla kolegów geek1, i hun. Nie mają blogów :-(

Libertas - kolejny agregator blogasków

2007-12-14, libertas, lifehack, polityka

Libertas to agregator blogasków około-libertariańskich. Na razie mało blogasków, bo dopiero zaczynam poszukiwać ciekawych źródeł.

Przy okazji na Planet Lifehacks pojawiło się kilka nowych blogów. Między innymi Simple Dollar i dwagrosze. Oba o finansach osobistych. Emerytura nadchodzi wielkimi krokami, trzeba się do niej przygotować :-).

Planet Lifehacks - planeta porad życiowych

2007-10-30, lifehack

Zebrałem blogi około lifehackowe, te które czytam (przeglądam), i zrobiłem planetę Planet Lifehacks. Może komuś rady tam znalezionone pomogą. Mi pomogły :-).

Lepsze życie - lifehacki

2007-09-27, lifehack

Od pewnego czasu śledzę wpisy na kilku blogach lifehackowych. Oto one 43folders.com, dirtsimple.org, lifehack.org, lifehacker.org, pickthebrain.com, ririanproject.com, stevepavlina.com, steve-olson.com, positivesharing.com, zenhabits.net, biz.blox.pl.

Zakres tematów poruszanych jest różnych. Od porad typowo życiowych, jak motywacja, zarządzanie czasem, sposoby radzenia sobie z trudnymi ludźmi. Po porady z drugiego życia, tj około internetowe. Polecam przejrzeć, każdy znajdzie coś dla siebie. Poza wpisami, blogi te są bezcennym źródłem wartościowych książek. Może kiedyś je wymienię, muszą jednak przejść próbę czasu. Po co pisać o miernocie.

Ma koniec lifehack Van Gogha:

“You have to eat well, be well housed, have a screw from time to time, smoke your pipe and drink your coffee in peace.”

Znalezione na blogu pmarca

Przegląd tygodniowy #1

2007-08-15, diy, hardware, humor, lifehack, tygodnik

Moleskine dla ubogich

2007-08-12, diy, humor, lifehack

Oto jak samemu zrobić notatnik moleskine, dorównujący oryginałowi funkcjonalnością. Tańszy pewnie o rząd wielkości. Składniki: zeszyt, ducktape, gumka recepturka, sznurek i odrobina alkoholu ;-).

  • jest kolorowy i modny


  • ma wbudowaną (embeded) zakładkę:


  • i gumkę spinającą


Wzmacniacz produktywności

2007-08-08, lifehack

Oto on. Prosty i skuteczny skrypt Greasemonkey wzmacniający produktywność.

Do pobrania tu: productivity-booster.user.js

Porządki na dysku

2007-07-21, lifehack

Stało się. Nabyłem nowego, właściwie to starego laptopa Dell D400. Teraz mam problem. W jaki sposób utrzymywać spójność katalogów domowych między obecną i nową maszyną. Chciałbym wymiennie ich używać. Poszukam jakiegoś mechanizmu do synchronizacji.

Na początku postanowiłem posprzątać. Zawsze miałem problem z utrzymaniem porządku na dysku. Jak tu podzielić te megabajty danych, tak aby łatwo znaleźć pliki, a z drugiej strony by nie gromadzić śmieci.

Ha! Myślę sobie. Znam lekarstwo na entropię, ale jest ono na radzenie sobie na “brak czasu” i problemy z realizacją zadań. To GTD. Sprawdza się znakomicie. Właściwie to sprawdzało, bo ostatnio nie praktykuję.

Dla przypomnienia, proces:



Tak mnie natchnęło, aby podzielić dane zgodnie z tym diagramem. Zamiast, jak to dotychczas robiłem, tworzyć katalogi z podziałem na rodzaj danych (dokumentacje, źródła, zdjęcia, muzyka etc) zrobić katalogi odpowiadające kontenerom z tego diagramu przepływu (dane wejściowe, bieżąco przetwarzane, referencyjne, śmieci etc). Dane referencyjne podzieliłem pod kontem pochodzenia: własne, publiczne. Głównie ze względu konieczności robienia kopii danych prywatnych. Rzeczy publiczne można pobrać z internetu ponownie, a mojego CV raczej nie :-). Ponadto dane prywatne mogły by być przechowywane na szyfrowanym systemie plików. Ale to już inna bajka.

Jako, żem człek leniwy, pewnie zrobię jakiś skrypt usprawniający proces zarządzania danymi w kontenerach. Automagiczne by, po jakimś czasie, przenosił z katalogu ‘inbox’ do katalogu ‘kiedyś’, czyścił śmietnik, robił kopie zapasowe, etc, etc.

Kolejną rzeczą przydatną w utrzymaniu porządku jest stosowania mechanizmu wersjonowania. Wersjonuję teraz wszystko: domowe projekciki, drobne skrypty, konfigurację emacsa. dane kontaktowe etc. Koniec z katalogami -old, -old-old etc. Do wersjonowania używam Mercuriala. Pomijając całą propagandę z rozproszonymi systemami wersji, ma niewątpliwą zaletę w porównaniu do cvs/svn. Mianowicie, repozytorium utrzymywane jest w tym samym co katalog roboczy. W przypadku cvs/svn trzeba mieć miejsce na repozytorium i na katalog roboczy. Niby mała różnica, ale przy wdrożeniu wersjonowania jest o jedną decyzję mniej i przez co jest łatwiej się przemóc :-).

Do Przechowywania informacji tekstowych zamierzam użyć, rekomendowanego przez kolegów z pracy, org-mode’a. Pierwsze wrażenie pozytywne, dokumentacja jest na wysokim poziomie.

A jeśli o chodzi o synchronizację danych to na początek wypróbuje unisona.

Zobaczymy. Pewnie znowu wciągnie mnie zabawa z narzędziami i odciągnie od “prawdziwych” wyzwań :-).

Prawie jak GTD

2007-03-29, humor, lifehack



Następne »
This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2010 nablaone.net | powered by WordPress with Barecity