bieda-ambi-light

2008-03-14, diy, lifehack





Pomysł znaleziony kiedyś w internecie. Źródła niestety nie pamiętam.

implementacja

Bieda-magnetowid

2008-01-22, hack, lifehack — Tagi:, , ,

Na antypodach dobywa się AustralianOpen. Z racji nowych obowiązków około-korporacyjnych luba nie może oglądać meczy na żywo. Wyszło na to (sam się wkopałem), że te będę nagrywał je na komputerze. Co nie jest rzeczą przyjemną, bo konfiguracja video w Linuxie nie należy do prostych i ciekawych zadań (PixelView PlayTV Pro a Ubuntu).

Na pierwszy rzut poszedł mytvtv. Jest to kombajn robiący z komputera pod Linuxem cyfrowy magnetowid (TIVO). Soft jest niemiłosiernie rozbudowany i co za tym idzie rozwiązywanie problemów jest na podobnym poziomie złożoności. Po paru godzinach walki, przyszedł czas na apt-get remove i po mythtv.

W drugim podejściu postanowiłem poszukać czegoś uruchamianego z linii komend. I znalazłem to How to record tv from command line (without mythtv). Jak trwoga to do mplayera :-)

Oto moja wersja skrytpu:

#!/bin/sh
# record.sh
SEQ=9
DURATION=3600
CHANNEL=23
video="-ovc xvid -xvidencopts bitrate=800"
audio="-oac lavc  "
video="-ovc lavc -lavcopts vcodec=msmpeg4:vbitrate=1800:vhq:keyint=250"
tv="driver=v4l2:device=/dev/video0:channel=$CHANNEL:forceaudio:norm=PAL:chanlist=europe-west:alsa:adevice=hw.0,0:immediatemode=0" 

for i in `seq $SEQ` ; do
    FILE=out/`date +%F_%T`.avi
    mencoder -quiet tv:// -tv $tv $video $audio -endpos $DURATION -sws 1 -o $FILE
done

Uruchamiam go za pomocą polecania at:

rafal@delta:~/work/movie$ at 03:00
warning: commands will be executed using /bin/sh
at> ./record.sh
at> 
job 8 at Wed Jan 23 03:00:00 2008

Teraz pozostaje wymyślić jak zautomatyzować przekazywanie filmów żonie kolegi, która ma podobny problem. Ehh gigabitowy internet by się przydał.

9999% zysku przez zimę

2008-01-13, Finanse, lifehack, pieniądz




Można tak. Wystarczy kupić tak oto zmielone banknoty i w długie zimowe wieczory je złożyć :-). Lepsze rady dotyczące finansów osobistych są na planecie money. W szczególności polecam lekturę bloga dwagrosze.

Efekt n-k

2008-01-09, libertas, lifehack, web

Podśmiewywałem się się z serwisu nasza-klasa.pl, że powinno się to nazywać raczej nasza-cela.pl. Nawet miałem zamiar takie coś zrobić. Jakoś nie pałam sympatią do instytucji szkoły.

Kolega z pracy znalazł takie coś:




oraz serwis http://www.nasza-cela.prv.pl.

Ciężko wymyśleć coś nowego w Internecie. Jak już przyjdzie do głowy to trzeba robić i się nie zastanawiać. Screw it. Let’s do it! jak mawia pewnien bogaty człowiek.

A komu jest bliski cytat:

I have never let my schooling interfere with my education.
Mark Twain

polecam, tę oto prezentacje Sir Ken Robinson: Do schools kill creativity?. Uwaga, Sir mówi w dynamicznym angielskim brytyjskim :-).

PS.
Każdy wpis musi być około wolnościowy :-). Co myślę o o dowodach.

Specjalne podziękowania dla kolegów geek1, i hun. Nie mają blogów :-(

Libertas - kolejny agregator blogasków

2007-12-14, libertas, lifehack, polityka

Libertas to agregator blogasków około-libertariańskich. Na razie mało blogasków, bo dopiero zaczynam poszukiwać ciekawych źródeł.

Przy okazji na Planet Lifehacks pojawiło się kilka nowych blogów. Między innymi Simple Dollar i dwagrosze. Oba o finansach osobistych. Emerytura nadchodzi wielkimi krokami, trzeba się do niej przygotować :-).

Planet Lifehacks - planeta porad życiowych

2007-10-30, lifehack

Zebrałem blogi około lifehackowe, te które czytam (przeglądam), i zrobiłem planetę Planet Lifehacks. Może komuś rady tam znalezionone pomogą. Mi pomogły :-).

Lepsze życie - lifehacki

2007-09-27, lifehack

Od pewnego czasu śledzę wpisy na kilku blogach lifehackowych. Oto one 43folders.com, dirtsimple.org, lifehack.org, lifehacker.org, pickthebrain.com, ririanproject.com, stevepavlina.com, steve-olson.com, positivesharing.com, zenhabits.net, biz.blox.pl.

Zakres tematów poruszanych jest różnych. Od porad typowo życiowych, jak motywacja, zarządzanie czasem, sposoby radzenia sobie z trudnymi ludźmi. Po porady z drugiego życia, tj około internetowe. Polecam przejrzeć, każdy znajdzie coś dla siebie. Poza wpisami, blogi te są bezcennym źródłem wartościowych książek. Może kiedyś je wymienię, muszą jednak przejść próbę czasu. Po co pisać o miernocie.

Ma koniec lifehack Van Gogha:

“You have to eat well, be well housed, have a screw from time to time, smoke your pipe and drink your coffee in peace.”

Znalezione na blogu pmarca

Przegląd tygodniowy #1

2007-08-15, diy, hardware, humor, lifehack, tygodnik

Moleskine dla ubogich

2007-08-12, diy, humor, lifehack

Oto jak samemu zrobić notatnik moleskine, dorównujący oryginałowi funkcjonalnością. Tańszy pewnie o rząd wielkości. Składniki: zeszyt, ducktape, gumka recepturka, sznurek i odrobina alkoholu ;-).

  • jest kolorowy i modny


  • ma wbudowaną (embeded) zakładkę:


  • i gumkę spinającą


Wzmacniacz produktywności

2007-08-08, lifehack

Oto on. Prosty i skuteczny skrypt Greasemonkey wzmacniający produktywność.

Do pobrania tu: productivity-booster.user.js

Porządki na dysku

2007-07-21, lifehack

Stało się. Nabyłem nowego, właściwie to starego laptopa Dell D400. Teraz mam problem. W jaki sposób utrzymywać spójność katalogów domowych między obecną i nową maszyną. Chciałbym wymiennie ich używać. Poszukam jakiegoś mechanizmu do synchronizacji.

Na początku postanowiłem posprzątać. Zawsze miałem problem z utrzymaniem porządku na dysku. Jak tu podzielić te megabajty danych, tak aby łatwo znaleźć pliki, a z drugiej strony by nie gromadzić śmieci.

Ha! Myślę sobie. Znam lekarstwo na entropię, ale jest ono na radzenie sobie na “brak czasu” i problemy z realizacją zadań. To GTD. Sprawdza się znakomicie. Właściwie to sprawdzało, bo ostatnio nie praktykuję.

Dla przypomnienia, proces:



Tak mnie natchnęło, aby podzielić dane zgodnie z tym diagramem. Zamiast, jak to dotychczas robiłem, tworzyć katalogi z podziałem na rodzaj danych (dokumentacje, źródła, zdjęcia, muzyka etc) zrobić katalogi odpowiadające kontenerom z tego diagramu przepływu (dane wejściowe, bieżąco przetwarzane, referencyjne, śmieci etc). Dane referencyjne podzieliłem pod kontem pochodzenia: własne, publiczne. Głównie ze względu konieczności robienia kopii danych prywatnych. Rzeczy publiczne można pobrać z internetu ponownie, a mojego CV raczej nie :-). Ponadto dane prywatne mogły by być przechowywane na szyfrowanym systemie plików. Ale to już inna bajka.

Jako, żem człek leniwy, pewnie zrobię jakiś skrypt usprawniający proces zarządzania danymi w kontenerach. Automagiczne by, po jakimś czasie, przenosił z katalogu ‘inbox’ do katalogu ‘kiedyś’, czyścił śmietnik, robił kopie zapasowe, etc, etc.

Kolejną rzeczą przydatną w utrzymaniu porządku jest stosowania mechanizmu wersjonowania. Wersjonuję teraz wszystko: domowe projekciki, drobne skrypty, konfigurację emacsa. dane kontaktowe etc. Koniec z katalogami -old, -old-old etc. Do wersjonowania używam Mercuriala. Pomijając całą propagandę z rozproszonymi systemami wersji, ma niewątpliwą zaletę w porównaniu do cvs/svn. Mianowicie, repozytorium utrzymywane jest w tym samym co katalog roboczy. W przypadku cvs/svn trzeba mieć miejsce na repozytorium i na katalog roboczy. Niby mała różnica, ale przy wdrożeniu wersjonowania jest o jedną decyzję mniej i przez co jest łatwiej się przemóc :-).

Do Przechowywania informacji tekstowych zamierzam użyć, rekomendowanego przez kolegów z pracy, org-mode’a. Pierwsze wrażenie pozytywne, dokumentacja jest na wysokim poziomie.

A jeśli o chodzi o synchronizację danych to na początek wypróbuje unisona.

Zobaczymy. Pewnie znowu wciągnie mnie zabawa z narzędziami i odciągnie od “prawdziwych” wyzwań :-).

Prawie jak GTD

2007-03-29, humor, lifehack



Przechowywanie kabli

2007-02-01, lifehack



Sprytne przechowywanie kabli.

Pomysł znaleziony na wiki.43folders.com.

Nowy wyznawca GTD

2007-01-10, lifehack



Czytam, a właściwie studiuję książkę z obrazka. Książka jest o prostym i naturalnym sposobie zwiększenia efektywności działań w dobie zadań opartych na wiedzy. Dla tych co chcą się dowiedzieć więcej bez książki, polecam strony: Wikipedia i 43folders.com.

Z jakiś, bliżej nie określonych, intuicyjnych przesłanek, ten sposób zwiększenia efektywności jakoś mi się spodobał. Zaufałem intuicji i postanowiłem spróbować. Mam (może niedługo będzie “miałem”) problem z projektami poza robotą. W robocie jest prosto, jest określony czas, jest ITS, jest marchewka i jest kierownik z batem :-). Zatem całe zarządzanie zadaniami jest poza mną. Gorzej jest z projektami w ramach hobby. Nie mają, żadnych więzów czasowo-budżetowych. Ponadto pomysłów pojawia się dużo, a ciężko z ich zakończeniem. Prawie jak w umyśle adehadowca. Przyszedł czas na zmiany.

Poczytałem trochę o różnych implementacjach systemu GTD. Część blogosfery sceptycznie odnosiła się do palmów, aplikacji WWW czy biurkowych, jako mało elastycznych. Postanowiłem spróbować tradycyjnej formy. Zwykłego notesu i ołówka. Ma to zalety. Mogę używać systemu, nie będąc przy komputerze, mogę zmieniać sposób rejestracji działań w trakcie używania systemu, mogę używać kartek notatnika w sytuacji awaryjnej ;-).



Jest google i nie trzeba nic wymyślać. Znalazłem człowieka hyalineskies.com który opisał swój system. Koleś używa, jak się później dowiedziałem, klasycznych i kultowych notatników firmy Moleskine. Można je kupić w Czułym Barbarzyńcu. Ot taki fetysz GTD :-).

Moja implementacja systemu GTD jest podobna. Nie mam zbioru spraw wejściowych (INBOX). Działania dla zadań określam na bieżąco. Listę następnych działań (NEXT ACTION) zapisuję na kolejnych kartach w ustalonym formacie. Format zawiera datę, nazwę projektu do którego się odnosi zadanie, referencja (strona/pozycja) do poprzedniego działania, znacznik oczekiwania na terminy zewnętrzne, no i treść następnego działania. Działania grupuję kontekstowo @laptop, @dom, @miasto. Każdy kontekst na oddzielnej stronie. W 3/4 notatnika zaczyna się lista projektów np.: remont domowy, blog, etc. Jeden projekt na stronę. Na razie nie mam ustalonego formatu opisu projektu. Na końcu notatnika jest lista zadań/projektów do wykonania w przyszłości. Kolorowe zakładki oznaczają początek listy działań, projektów i zadań na kiedyś.

System wydaje się działać. Nie muszę pamiętać o jakimś zadaniu. Mam ten komfort, że jest ono zapisane i wiem, że ma przydzielone następne działanie. Zadania przybywają i są realizowane. Kobieta zeznała, że jakiś spokojniejszy jestem :-)

Mam jeszcze pewien problem z określeniem “następnego fizycznego działania”. Zdarza się, że wpisuję zamiast tego cel zadania. Dobre określenie tego następnego “małego kroczku” wydaje się esencją GTD.



:-)

książka 100 x tajemnica umysłu

2006-12-28, lifehack



Właśnie skończyłem lekturę rzeczonej książki. Nie będę zdradzał treści, choć nie trudno zgadnąć ;-). Spodobała mi się ta książką ze względu na formę. Poszczególne aspekty działalności organu opisywane są w zwartych rozdziałach z sekcjami: eksperyment, opis, codzienne zastosowanie. Język nie przytłacza medycznymi sformułowaniami, książka nie zawiera krwawych opisów trepanacji czaszki i tym podobnych działań. Z drugiej stronie nie ma też metafizyczno-spiryto-new-agowego odchylenia. Prosty “żołnierski” język geeków komputerowych.

Co do treści to trochę się rozczarowałem. Przed lekturą miałem nadzieję, że będzie zawierała w większości eksperymenty dostępne nie jako “bezpośrednio”, bez użycia komputera. Niestety sporo eksperymentów wymaga użycia Internetu i przeklepania adresu z książki (chyba przegapiłem adres z zebranymi adresami). Używanie internetu i czytanie książek jest u czynnością rozłączną, nawet w kwestii pomieszczenie. I ze smutkiem stwierdzam, że większości eksperymentów internetowych się nie podjąłem. Za to te na “żywo” były zabawne :-)

Suma sumarum, polecam.

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2008 nablaone.net | powered by WordPress with Barecity