
Właśnie zakończyłem lekturę książki Liberarianizm. Książka jest ciekawa i uświadomiła mi w jakim to socjalistycznym, nieludzkim, świecie żyjemy. Asocjacja złych cech (chciwość, nieodpowiedzialność, etc) z człowiekiem, a dobrych (opiekuńczość, edukacja, sprawiedliwość) z państwem. Jeśli ktoś czytał Wolny wybór i mu się spodobał to Liberatrianizm będzie dobrą kontynuacją wątku wolnościowego.
O działaniu:
[...] Miliarder George Soros chcąc doprowadzić do oswobodzenia rodzinnych Węgier i ich sąsiadów, przeznaczył wielkie sumy pieniędzy nie na wywoływanie politycznej rewolucji, lecz na odbudowę społeczeństwa obywatelskiego. Soros subwencjonował wszystko od klubów szachowych do niezależnej prasy, aby umożliwić ludziom wspólne działanie w niepaństwowych instytucjach.[...]
Hmmmm. Jak wygram w totka to się tym zajmę full-time :-).
PS.
Kolega Adam, twierdzi, że od polityki trzeba się trzymać z dala. W technikum mieliśmy nauczyciela od automatyki, który tak nam wytłumaczył czym jest polityka. Wyobraźmy sobie, że do klasy wpada człowiek i chce wykastrować pierwszego z brzegu ucznia. Nasza reakcja jest polityką.
Mam nadzieję, że nie pokręciłem :-).
Widziałem w TV relację. Zdziwiły mnie dwie rzeczy. W jaki celu, podczas przeglądu wojsk, Panu Prezydentowi towarzyszyli ochroniarze? Się obawa swoich wojsk? A może po prostu byli za mało dyskretni. Druga kwestia to przemówienie: niepodległość/wolność Polski, a gdzie wolność ludzi/obywateli/Polaków? Zdaje się, że są to niezależne cele? Hmmm, Chyba za dużo literatury wolnościowej
Polecam ciekawy wpis o 11 listopada na blogu Pana Rajcy.
A tu Warszawa 11 listopada by Adaś. Fajnie, że wrócił do reporterki
Niedługo skończy mi się hosting na dreamhoscie. Mam tam aplikację tajnymail.com. W związku z tym będę musiał ją wyłączyć. Nastąpi to za jakiś miesiąc. Nie okazała się sukcesem w sensie finansowym. Ale nie to było celem jest powstania. Dzięki niej poznałem bliżej RubyOnRails, hosting projektów opartych na tym frameworku, procmaila i robienie gradientów w gimpie :-). Co się naumiałem to moje.
Do zarejestrowanych użytkowników postanowiłem wysłać e-mail w tej sprawie. Usunąłem część wpisów pasujących do /(dupa|cipa|chuj|asd|test)/. Miejmy nadzieję, że było to testowe wpisy, a nie prawdziwe adresy. Następnym razem użyję tego regexpa przy walidacji formularza
Dreamhost jest drugim hostingiem z którym mam do czynienia i na którym hostowany ten blogasek. Poprzedni był to etap.pl (bez komentarza). Oba były to konta współdzielone, choć na różnych zasadach. Konta takie są tanie, ale są bardzo ograniczone i jest się bardzo zależnym od działań innych lokatorów. Teraz hostingiem jest VPS zakupiony w spółdzielni tech.coop. Nie będę ukrywał, że jest to najlepsze z dotychczasowych rozwiązań. Bycie rootem daje niezłą frajdę, choć trzeba się wystrzegać Złych.
Można zauważyć pewnien progres moich wymagań około hostingowych. Boję się, że za jakieś dwa lata będę chciał mieć swoje własne 2U w ATMie. Notabene oglądałem już oferty na allegro. Oj, hobby robi się coraz droższe :-).
Po przeczytaniu artykułu Write Articles, Not Blog Postings boga od używalności sieci web, pana Nielsena. Zacząłem się zastanawiać, czy moje wpisy są powyżej średniej. Artykułami na pewno nie są.
Może tylko zwiększam, jak to autor ujął, informacyjną polucję?

Kolega przesłał mi namiar na artykuł Web 2.0 to LSD naszych czasów. Coś w tym jest. Zmieniają się pojęcia znajomości, prywatności, etc. Siakaś chyba e-rewolucja następuje. Się nie znam. Jam tylko rzemieślink2.0.
Cóż trzeba będzie odświeżyć TechGnozę. Może po kilku latach uda mi się zrozumieć trochę więcej. Bo książka gęsta od pojęć.

Mam słabość do japońskiej estetyki. Nie rozumiem tego. Po prostu mi się podoba. Po przestudiowaniu albumu artysty Hokusai postanowiłem poszukać słów, pojęć, teorii, by wzbogacić swój język w tej materii. Znalazłem nazwę. To Wabi Sabi. Estetyka, w której piękne jest to co przemijające, niedokończone, znikome, naturalne.
Najciekawsze jest to, że idea wiki oraz cały ruch agile są przesiąknięte tą estetyką. Patrz tu, tu i w końcu na c2.com.
Być może aby być zgodnym z paradygmatem “agile” trzeba zmienić swoje poczucie piękna. Z trwałego, niezmiennego greckiego idealizmu na wabi-sabi. Być może trzeba będzie porzucić cel tworzenia skończonego dzieła. Być może ten grecki idealizm ma zastosowanie przy tworzeniu mostów, domów, książek. Dzieł inżynierii 1.0. Być może to patrząc kryteriami Wabi-Sabi trzeba poszukiwać piękna tworzonych programów, które to nigdy nie pozostają niezmienne, dokończone. Być może jest to estetyka informatyki 2.0. A być może jestem kolejnym programatorem poszukujących filozoficznych przesłanek do swego wrodzonego lenistwa :-).
Przeczytałem komentarze na do wpisu ideoholicy i stwierdzam, że mało mam zarejestrowanych domen w stosunku do różnych pomysłów, które mi chodzą po głowie. Goście mają po dziesiąt zarejestrowanych domen! Widzę, że gromadzenie domen to “normalne” i akceptowalne społecznie hobby :-). Chyba się zaraziłem. Postaram się powiesić na każdej zarejestrowanej domenie jakąś mini aplikacyjkę.
Hmmm… Ciekawe ilu jest ludzi zajmujący się gromadzeniem domen? Można by zrobić serwis społeczny domenowcy.pl
BTW.
Przez matrix linków do linków z rzeczonego wpisu trafiłem na wpis. A w nim na książkę Execution. Książka ta ma polskie wydanie Realizacja. Proszę porównać okładki. Się zastanawiam, czemu polscy wydawcy tak karzą czytelników takim paskudztwem. Może się tylko czepiam.

Dziś rocznica wspólnego zamieszkania w prawiewłasnym wielkopłytowym mieszkanku. Dwa lata minęły.
Nie będę się rozpisywał. Relacje na blogach netto, ak47 i zdjęcia Wojtka od spinacza.
Pierwsza prezentcja uświadomiła mi po raz kolejny jedną rzecz. Nie ma srebrnych kul. Raily są proste i łatwe w użyciu. Mają intuicyjne API i nie ma za dużo warstw. Natomiast robienie pluginów, dodawanie nowych zachowań robi się jak zwykle. Kolejne własnościowe (dla języka i frameworku) zestawy pojęć i abstrakcji. Jednym słowem rzeźba i długotrwałe nakręcanie umysłu. W tym przypadku myślenia w kategoriach konwencji i konkretyzacji semantyki przez redefinicję czyli resemantyzację :-). Oby tylko to nie doprowadziło do piekła konwencji. Po piekle kodowania wszystkiego, piekle konfiguracji, piekle XML, było by to kolejnie piekiełko IT. Jak to ktoś powiedział, droga do piekła wybrukowana jest dobrymi intencjami.
Druga prezentacja to szok. Nie wiedziałem, że takie coś jak fotka.pl ma taką oglądalność i generuje zysk. W ogóle mało wiem na tematy polsko-internetowo-biznesowe. Nie napiszę nic o treści prezentacji. Sie na tym nie znam. Jedno co mogę powiedzieć, że człowiek dysponował mało marketingowo-wazeliniarsko-ulizaną formą ekspresji. Mówił prosto, rzeczowo i w żołnierskich słowach.
Sie miałem nie rozpisywać 
Następne spotkanie 10 lutego. Więcej info na rubyonrails.pl.
Zachęcony wpisami tu i tu o nowym gronie, postanowiłem sprawdzić co się święci. Zmienili szatę i pachną webdwazeryzmem i AJAXem :-).
Ale nie o tym chciałem napisać. Co mnie zaskoczyło to liczba galerii gronowych e-narcystów. Jakoś ich sie dużo zrobiło od ostatniej mojej wizyty (??). Co mnie trochę zmartwiło, to fakt, że mam mało zdjęć. Za mało się e-narcyzuję. A jak wiemy e-narcyzm to jeden z podstawowych z elementów webdwazeryzmu, który to ostatnio staram się praktykować. Obecnie mój e-narcyzm objawia się “maniem”: bloga, zdjęć na flickrze, zakładek na delisziusie, filmików na youtube, kont na reddice, mybloglogu, profilu biznesowego na linkedinie i goldenlinie, no i konta gronie. Być może coś jeszcze. Nie pamiętam. Nie nadążam. Nie mam konta na myspejsie, nawet nie znam urla (sic!). Mam zespół niskiego poziomu e-narcyzmu (ZNPEN). Słaby ze mnie webdwazerysta.
Może zamiast brać udział w wyścigu szczurów e-narcystów, zacząć budować im bieżnie?
Zdaje się, adres bloga staje się współczesną daną teleadresową. Coraz częściej internauci podając kontakt do siebie na forumach, sygnaturkach mail etc, przekazują adres bloga. Mało kto publicznie chwali się swoim e-mailem (takim prawdziwym, bez NOSPAM, WYWALTO etc), jeszcze mniej numerem telefonu, a adres pocztowy to chyba żądni wrażeń podają ;-).
Zatem pytam. Jaki jest adres Twojego bloga? Jak to nie masz? Załóż bloga, miliardy much nie mogą się mylić
Czuje się powoli dinozaurem IT. Takim starszym panem programatorem, programistą współczesnego Cobola. A to wszystko po przeczytaniu tej relacji Ruby po krakowsku.
Przyjdą młodzi, wygryzą ze stołka. Trza wzorem innych, wczesnej emeryturki oczekiwać.
Dopiero co, żem wrócił ze spotkania użytkowników Ruby On Rails. Kolega mnie zaciągnał :-). Coby dużo nie mówić geek-party. W części “oficjalnej” kolega Marek, nazwiska nie pamiętam, przedstawił prezentacje o Ruby i Railsach. Ruby to taki Lisp dla nie lubiących nawiasów. Kolejne właściwości języka można było przełożyć 1 w 1 na Lispa zmieniając jedynie słowa kluczowa i dodając nawiasy. Nie wiem czy udało mi się w dwóch zdaniach wytłumaczyć dynamic extent w kontekcie konstrukcji throw / catch
. Cóż może kiedyś opowiem o Lispowych korzeniach Rubiego. Hehehe.
Troche, żałuję, że pare lat temu zainteresowałem się Lispem. Teraz trudno o eksytacje Rubym. Co do Railsów to mam dziwne odczucie, że dałoby się to dosyć prosto zaimplementować w Common Lispie. Taki sprzęcik jest na mojej prywatnej TODO liście :-).
Po prezentacji dyskusja zmieniła tory Raisowej na około e-commerce/startup, czyli Paul Grahama, Guy Kawasaki i inni idole ;-). Sporo osób ma, bądz miało jakieś swoje e-biznesy. Bardzo ciekawe. W sumie nie byłem świadom, takiego ruchu w polskim e-biznesie.
Kolego Suler z aparatem proszę o linka do zdjęć.